Home
< back | 0 - 5 |  
laaith [userpic]

Lost 4x08

March 21st, 2008 (02:52 pm)
exhausted
Tags:

current mood: exhausted
current song: Damien Rice "9"

Jestem świeżo po obejrzeniu 4x08 i jeżeli to miał być (gdyby nie skończył się strajk scenarzystów) finał sezonu to dali plamę.

Spojlery )

laaith [userpic]

Powrót

March 16th, 2008 (03:25 pm)
amused

current location: Warszawa
current mood: amused
current song: Peter Cincotti - East of Angel Town

Dawno mnie tu nie było. Dawno to chyba mało powiedziane, ale kto wchodziłby w szczegóły.

Wiele się u mnie pozmieniało, ale w większości to drobiazgi mniemające znaczenia do osób postronnych. Do tych ważniejszych zmian można zaliczyć:

- depresję „strajk scenarzystów”.
Jak dla mnie jest to zupełnie nowa odmiana, którą zdecydowanie wypadałoby zbadać. Niebezpieczne sny, opryskliwa postawa w dni kiedy powinny wyjść nowe odcinki (czyli prawie codziennie), narzekanie, buntowanie innych osób, wchodzenie na strony poświęcone strajkowi średnio trzy razy dziennie, aby sprawdzić czy coś się zmieniło, itd.
Od poważniejszych konsekwencji uratowały mnie jedynie seriale, które zaczęłam oglądać w trakcie przerwy, a które miały już zapas odcinków. W tym:
- Californication

O serialu )

- Dexter
O serialu )

- Gossip Girl
O serialu )

- Moonlight
O serialu )

No i nadszedł czas na serial w którym się zakochałam już po pierwszym odcinku. Przed państwem:
- Pushing Daisies
O serialu )

- Prawdziwą naukę.
Nie żebym nigdy się nie uczyła, ale nigdy nie musiałam aż tak zarywać nocy (i tylko czasami jest to z powodu oglądania zbyt wielu filmów). Zawsze nas straszyli, że kiedyś zacznie się nauka, ale teraz to naprawdę wymagają od nas systematycznej nauki (Co z wami ludzi?!). No, ale radzę sobie. Chociaż boję się co będzie kiedy wyjdą wszystkie seriale, które oglądam.
- Nadrobienie mnóstwa klasyków literatury i kina (w końcu!).
Listy zamieszczać nie będę, bo oczywiście pisząc ją zapomnę połowę tytułów, ale jestem z siebie dumna. Warto kłaść się prawie codziennie o drugiej, jeżeli dzięki temu nadrobię wszystko.
- Zaaklimatyzowanie się w nowej szkole.
Jestem wniebowzięta, że trafiłam na takich ludzi. Bałam się, że trafię na ludzi, którzy będę się dziwnie patrzyli jeżeli powiem, że wolę poczytać książkę/obejrzeć film, niż pójść na imprezę.

To tak w wielkim skrócie.

Do tego dochodzą jeszcze stare wyjadacze serialowe, ale wrażeniach następnym razem. Powiem tylko, że miło mnie zaskoczył Lost (w końcu wielki powrót Dej-Tuk-Maj-Sana). Zobaczymy jak się spiszą z takim obiecującym tematem.

laaith [userpic]

(no subject)

September 7th, 2007 (07:37 pm)
happy

current location: Warszawa
current mood: happy
current song: Call Me Irresponsible, Micheal Buble

Przeżyłam pierwszy tydzień pierwszej szkoły. Nie tylko przeżyłam, ale nawet odezwałam się do kogoś już pierwszego dnia, a to przy mojej nieśmiałości (jak się ktoś zaśmieje to zabije) graniczy czasami z cudem.
Ludzie naprawdę przyjemni, nauczyciele wymagający, ale przystępni i znajdzie się na nich sposób (oprócz biologicy, od razu widać, że zołza, sama nawet to powiedziała). Szkoła jak dla mnie za duża. Harcerzem byłam, ale mój zmysłem orientacji ogranicza się do – czasami – dobrego wskazania gdzie jest północ. Na szczęście lekcje mamy albo w pracowni, albo w naszej sali, więc gonienia nie ma.

Ogólnie jestem ostatnio w dobrym humorze. Większym problemów – brak, a nowa szkoła, która napawała mnie przerażeniem okazała się przyjazna. Duszą towarzystwa może i nie jestem, ale przynajmniej nie siedzę w kącie z miną Przepraszam Że Żyję. I dzięki chodź za to.

Oprócz testów z każdego przedmiotu sprawdzającym wiedzę z całego gimnazjum, nic nie wydaje się zakłócać mi spokoju.

I ostatnio uznałam, że czas napisać jakiś kryminał. Muszę sprawdzić czy zabawa w Christie tylko wydaje się taka ciekawa. Już zaczęłam nawet nakreślać sobie historię, więc praca idą pełną parą :)

laaith [userpic]

Zaliczyłam dwa Pottery :)

August 3rd, 2007 (02:51 pm)
creative

current location: Warszawa
current mood: creative
current song: The 1st Smooth Jazz

Przeczytałam książkę i obejrzałam film. Muszę przyznać, że w obu przypadkach nie było, aż tak źle.


laaith [userpic]

(no subject)

July 25th, 2007 (04:20 pm)
happy

current location: Warszawa
current mood: happy

Długo mnie nie było.
Najpierw mama zabrała mi komputer, bo uznała, że się uzależniam (taa…i co jeszcze)…Po ponad miesiącu oddała, ale bez Internetu, a potem wyjechałam na wakacje. W między czasie obejrzałam finały wszystkich moich seriali, ale to jest zdecydowanie temat bardzo długi i do spisania na później.

Po kolei…
Przeżyłam chyba największy kryzys w stosunkach w mamą od niepamiętnych czasów. Ciche dni, leki uspokajające i zapisanie mnie do psychologa już się na szczęście skończyło. Teraz będzie lepiej…Musi być, bo gorzej byłoby trudno.

Wróciłam też właśnie z Hiszpanii i oprócz tego, że nic nie napisałam, chociaż obiecywałam to sobie, sądzę, że wakacje się udały. Nie powiem, abym poznała tam inne kultury, bo uświadczyć tam można tylko Niemców i Polaków, ale zwiedziłam Barcelonę i wyleżałam się plackiem za cały rok (jak ja tego nie lubię). Wizyta w disneylandzie znów była wielkim przeżyciem (kobieto dorośnij).

Moje zdobycze:
- zawieszka do komórki
- zapinka z KL (tak na marginesie, to wstyd, że prawie nie było dodatków z najlepszą bajką Disneya)
oraz *bębny*
najsłodszy, najcudowniejszy, najukochańszy i najbardziej ulubiony (od tej pory) kubek z Kubusiem Puchatkiem.

Wizytę zaczęłyśmy od najbardziej ekscytującej kolejki, czyli rollercoaster z 360. [info]riell wyglądała jakby miała zamiar uciec, ale po chyba jej się podobało, prawda?

W sierpniu zaczynam pracować (to brzmi wprost zabójczo), ale i tak będę miała trochę czasu. Wszystkie seriale mi się pokończyły i zastanawiam się co zacząć.
Waham się pomiędzy:
- Six Feet Dunder
i
- Dexter

Pierwszy oglądałam wybiórczo na HBO, a drugi ma tylko jeden sezon. Czy jest ktoś kto zna oba i wie, który jest lepszy?

< back | 0 - 5 |